Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 listopada 2016

Zupka marchewkowa

         Nie samymi uniesieniami artystycznymi człowiek żyje. Czasem trzeba coś zjeść, aby mieć energię dla ciała i głowy. Jeżeli przy okazji to co jemy cieszy wzrok i smakuje wyśmienicie, to dobry humor i chęć do dalszego tworzenia murowana. Chcę Wam w związku z tym zaproponować bardzo łatwą i smaczną zupkę marchewkową. Jak przygotować - proste! Kroję w kostkę cebulę i smażę do zeszklenia. Kroję marchewkę, seler i pietruszkę - z cebulką gotuję w bulionie. Z natki pietruszki odkrawam łodygi i grubsze gałązki i również gotuję -  w kuchni nie ma prawa nic się zmarnować! Wyciskam sok z pomarańczy i ścieram (koniecznie dokładnie wyszorowaną!) skórkę do zupy. Dodaję również starty świeży korzeń imbiru. Nie za dużo, żeby nie zdominował smaku. Jak marchewka zmięknie blenduję, jeszcze podgotowuję, dodaję śmietankę i posiekaną natkę pietruszki. Zielonego (witamin) nigdy za dużo, szczególnie teraz. Robię grzanki. Stary chleb smażę na suchej patelni (można dodać odrobinę masła, ale to zbędne). Niektóre szkoły nakazują odcięcie skórki przed smażeniem, ale to zbędne marnotrawstwo. Skórka jest zdrowa, a tak w ogóle nie jesteśmy francuskimi pieskami. Nalewamy, dekorujemy, delektujemy się! Proste? Proste!  


wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczne pierniczki

   A Wy już swoje upiekliście. Ja już jestem po dekoracji. Muszę się przyznać, że niektóre dostały swoje imiona, a niektóre nawet mają dopisaną całą historię. Oczywiście przy wykonaniu pomagała mi cała rodzina, bo to jest właśnie kwintesencja świąt. Mimo zakazu dotykania powoli znikają. ja robię zdjęcie, odkładam na talerzyk obok i za każdym razem odkładam na pusty. Czary jakieś?


Rozdarte serce - pół mroczne, a drugie pół imprezowe


Biedny ludzik piernikowy

Słonik dedykowany mojemu mężowi


Ludzik z wyczeszczem


Ludzik piernikowy zakochany właśnie w Tobie!


Sen nocy letniej 





 To chyba jedyny bałwan, którego w tym roku ulepiłam.


Serce z delikatesami

Płatek śniegu

Serducho torcikowe

Wojtkowy hipek 

Kolega Shreka

Serce z grą w węża. Za rok zrobię PacMana - he he he


Mikołajek w czapce z pomponem, lecz trochę wyszedł na bałwana.

Serce do wróżby - będzie śnieg w tym roku, czy nie

Hipek w cekinowej koszulce i spodniach. Uch... przystojniak

Serce dwóch twarzy z Batmana

Hipek ze świńskim ogonkiem i mordką w czekoladzie. Chyba ktoś mi tu podjadał w czasie pieczenia.


Ciasteczko dla mnie

Pan ludzik piernikowy, choć kieszenie na koszuli sugerują coś innego.

Bałwanek z paprykowym noskiem (coś marchewkowy nie chciał wyjść)


Serce - jakoś smutno wyszło. Te komórki chore, czy może dziury w serduszku. No nie taki był zamysł, jakie skojarzenia mam.

Krzyżówka hipka z zebrą


Hipek gorący latynos w ich tej półprzeźroczystej koszulce. Co za ciacho! Tylko czemu taki smutny?






A Tobie w czasie oglądania przyszły do głowy jakieś skojarzenia? Koniecznie podziel się nimi w komentarzach.

niedziela, 6 grudnia 2015

Sushi owocowe

        Pomysł na to bardzo nietypowe danie chodziło za mną od miesięcy. Kalkulowałam składniki, zbierałam pomysły, myślałam nad dodatkami. Wczoraj wszystko w głowie pozbierałam i zabrałam się za robotę. Pewnie zastanawiacie się, jak podeszłam do tematu? Zaczęłam od ugotowania ryżu. Była to moja druga próba ugotowania ryżu do sushi. Za każdym razem stosowałam się do instrukcji i nie do końca mi wychodziło tak jak powinno. Za pierwszym razem gotowałam na wodzie. Instrukcja mówiła stosunek ryżu do wody jeden do jednego. tak też uczyniłam. Po chwili woda była wchłonięta całkowicie przez ryż, co groziło przypaleniem, a ryż w środku w dwóch trzecich był nadal twardy. Zmusiło mnie to do dwukrotnego dolewania wody. Ryż nie miał prawidłowej konsystencji, ale był miękki, było wyczuwalne ziarno i ładnie się kleił - ale ile to mnie nerwów kosztowało. Jeżeli ktoś wie, zna triki i chce to poproszę o opis etapów przygotowania prawidłowego ryżu. Na jakim etapie jak powinien wyglądać ryż. Będę bardzo wdzięczna. Wracamy do dzisiejszego sushi owocowego. Do tego dania postanowiłam zagotować ryż na mleku. Nalałam jak w przepisie - na 100g ryżu 250 ml płynu (było w przepisie wody - zastąpiłam mlekiem). Gotowałam 10min, a nawet jedenaście z szczyptą soli, cukrem i wanilią. Dużo mleka zostało nie wchłonięte. Zrobiłam tak jak robiła to moja mama. Całość wstawiłam pod pierzynę. Reszta mleka w ciągu jakiegoś czasu się wchłonęła. Nie wiem po jakim, ponieważ zajęłam się innymi obowiązkami. Po kilku godzinach ryż jeszcze był ciepły. Mam wrażenie, że się rozgotował. Nie były to pojedyncze ziarna sklejone ze sobą lecz bardziej kleik z wyczuwalnymi lekko ziarnami. 


       Przygotowałam wszystkie składniki, wymieszałam ryż z mleczkiem kokosowym i przystąpiłam do rozsmarowania ryżu na foli spożywczej - masakra, ale jakoś się udało.


      Po chwili wymieniłam folię na papier do pieczenia - lepiej się zachowywał. Dodawałam ulubione składniki - banan, kiwi, ananas, brzoskwinie w różnych konfiguracjach.




     Wszystko zrolowałam przy pomocy maty bambusowej.


Obtoczyłam każdy "rulon" w dodatkach - płatkach migdałowych, płatkach czekolady i we wiórkach kokosowych. Całość pokroiłam w paski.







Ryż strasznie się kleił. Bardzo ciężko było wyciąć ładne kawałeczki. Z reszty ryżu uformowałam małe wałeczki do przygotowania Nigiri. Na wierzch trafiły ładne kawałki owoców - jagody w syropie, kiwi i brzoskwinie.



     Jako sosy podałam sok z malin oraz serek homogenizowany waniliowy. Nie będę opowiadała Wam smaku. Same spróbujcie zrobić. Jedno Wam powiem. Nie wiele w życiu jadłam smaczniejszych deserów. Sam smak i połączenie ryżu na słodko z serkiem waniliowym, świeże oraz z zalewy soczyste owoce wymordowały moje kubki smakowe i podniosły je na kolejny poziom wymagań na kolejne realizacje kulinarne. Polecam! Spróbujcie sami zrobić sobie w domu!