czwartek, 31 marca 2022

środa, 30 marca 2022

Kartka na 40 urodziny

     Po dłuższym czasie postanowiłam powrócić do swojej pasji tworzenia. Po tak długiej przerwie bardziej mnie ciągnie w stronę scrapbookingu. Odkopałam, jak się później okazało sporo tego było, pudła z materiałami do tej techniki. Przyznam się, że również skusiłam się na parę drobiazgów w internecie oraz uzupełniłam podstawowe materiały (bazy, papiery, kleje i skalpele). Pierwsza praca po przerwie prezentuje się tak:





    Przyznam się, że zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale strzeliłam je na pamiątkę telefonem, nie myśląc o reaktywacji bloga. Kartka poszła cieszyć solenizantkę, a ja nie mogłam się powstrzymać przed pochwaleniem się swoją pierwszą pracą po tak długim czasie.

    Mam jeszcze kilka prac na tapecie (kartkę motywacyjną, album na zdjęcia oraz sztambuch), ale utknęłam w martwym punkcie. Skończyła mi się koncepcja, a nie chcę kończyć pracy na siłę, więc czekają w biurku na natchnienie. 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Skrzyneczka

      Dziś prezentuję skrzyneczkę z fotografią. Zastosowałam na wieku efekt starego, poszarpanego zdjęcia. całość jest utrzymana w różnego rodzaju odcieniach brązu. Zdjęcie przerobiono na sepię i dodano efekt winietowania. Środek wyłożyłam brązowym filcem.




niedziela, 12 marca 2017

Zaproszenie na 7 urodzinki

      Oto co wyszło ostatnio z pod mojej ręki - zaproszenie na siódme urodzinki. Na siódemkę nałożyłam klej i obsypałam srebrnym brokatem. Paseczki wycięłam z kolorowego brystolu specjalną końcówką  trymera z falowanym wzorem. Napis "Zaproszenie na urodzinki" wysrebrzyłam specjalną folią, która przykleja się pod wpływem temperatury do toneru. Udało się nauczyć nowej zasady - nie za dużo kleju, ponieważ destruktywnie wilgoć z niego wpływa na papier. No cóż - nauczona doświadczeniem następnym razem oszczędniej będę go nakładać. 


środa, 16 listopada 2016

Kinkiet

      Właśnie powstała kolejna praca wykorzystująca stare, nikomu już niepotrzebne palety, które skończyłyby jako opał. W połączeniu z żarówkami Edisona powstało nietuzinkowe, klimatyczne źródło światła. Oceńcie sami! 


wtorek, 15 listopada 2016

Zupka marchewkowa

         Nie samymi uniesieniami artystycznymi człowiek żyje. Czasem trzeba coś zjeść, aby mieć energię dla ciała i głowy. Jeżeli przy okazji to co jemy cieszy wzrok i smakuje wyśmienicie, to dobry humor i chęć do dalszego tworzenia murowana. Chcę Wam w związku z tym zaproponować bardzo łatwą i smaczną zupkę marchewkową. Jak przygotować - proste! Kroję w kostkę cebulę i smażę do zeszklenia. Kroję marchewkę, seler i pietruszkę - z cebulką gotuję w bulionie. Z natki pietruszki odkrawam łodygi i grubsze gałązki i również gotuję -  w kuchni nie ma prawa nic się zmarnować! Wyciskam sok z pomarańczy i ścieram (koniecznie dokładnie wyszorowaną!) skórkę do zupy. Dodaję również starty świeży korzeń imbiru. Nie za dużo, żeby nie zdominował smaku. Jak marchewka zmięknie blenduję, jeszcze podgotowuję, dodaję śmietankę i posiekaną natkę pietruszki. Zielonego (witamin) nigdy za dużo, szczególnie teraz. Robię grzanki. Stary chleb smażę na suchej patelni (można dodać odrobinę masła, ale to zbędne). Niektóre szkoły nakazują odcięcie skórki przed smażeniem, ale to zbędne marnotrawstwo. Skórka jest zdrowa, a tak w ogóle nie jesteśmy francuskimi pieskami. Nalewamy, dekorujemy, delektujemy się! Proste? Proste!  


poniedziałek, 14 listopada 2016

Kinkiet 2

      Dziś propozycja bliżej natury. Bardzo proste źródło światła. Jak zwykle wykorzystany element ze starej palety. Pojedyncza deseczka i żarówka Edisona. Smaczku dodaje pozostawiona kora na rantach, czarna metalowa oprawka do żarówki oraz przewód w oplocie. Powierzchnia deseczki zabezpieczona lakierem, aby kora z czasem nie łuszczyła się. Ot i całość gotowa.


sobota, 15 października 2016

Garderobiane lustro

     Ufff... Prawie skończone... Najgorsze za mną - kładzenie elektryki (tu ukłony dla mojego męża). Całość jeszcze czeka tylko na lustro i wymianę żarówki. Już przy pierwszym odpaleniu z jednej z żarówek poszedł jeno dymek. Tak to już jest jak się człowiek zaopatruje w marketach budowlanych. I w ten sposób jedna z żaróweczek na razie świeci nieco mocniej i poza zakresem bezpieczeństwa oprawki :) Z przyjemnością prezentuję ekologiczną pracę, a jednocześnie jej zaprzeczenie, czyli lustro mojej roboty. Ekologiczne, bo wykonane z odratowanych desek ze starych palet - nie ekologiczne, ponieważ licznik prądu zamienia w mały wiatraczek. Jak ją uruchamiam automatycznie w Tauronie wypłacają sobie premie, na osiedlu wyłączają zbędne oświetlenie uliczne, a osoba przeglądająca się ląduje na oddziale poparzeń. Całkowity pobór prądu to 500W. Jakbym prac nie wykonywała do szuflady można by zainwestować w oświetlenie ledowe, ale dla uruchomienia jedynie dla zdjęć można zastosować zwykłe żarówki. Zresztą takie oświetlenie ma lepszy klimat i bardziej nawiązuje do retro. Oceńcie sami. 



sobota, 17 września 2016

Skrzyneczka ślubna

         Zostałam poproszona o wykonanie skrzyneczki, która byłaby prezentem ślubnym. Bardzo się ucieszyłam, że ktoś mi zaufał i trochę mnie "pchnął" w kierunku szafki z pędzlami. Przez wakacje troszeczkę "opuściłam się" w swoim hobby. Mam wrażenie, że niedługo bym zapomniała jak trzymać pędzel. Na początku wystraszyłam się, czy uda mi się sprostać wyzwaniu i stanąć na wysokości zadania. Muszę przyznać, że przez brak ruchu towaru, mam niewielkie stany magazynowe surowych półproduktów. Udało mi się jeszcze gdzieś na dnie magazynu odnaleźć idealną do tego celu skrzyneczkę, podłużną, dzieloną na trzy. Od tego momentu poszło już jak po maśle. Chwilę jedynie zastanawiałam się nad motywem i kolorystyką przewodnią. Pomysły na dalsze etapy ozdabiania pchały mi się do głowy drzwiami i oknami. Wybrałam na wieczko motyw kwiatowy i kolorystykę lawendowo różową. Środek wymalowałam na różowo z fioletowymi przedziałkami. Ten sam kolor trafił na boki. Denko wymościłam intensywnie fioletowym filcem, aby nadać szlachetności skrzyneczce. Na wewnętrzną stronę wieczka trafiły motywy miłosne wycięte laserem oraz spersonalizowałam prezent na wysokiej jakości papierze (zakupionym do scrapbookingu) nadrukowując imiona pary młodej i datę ślubu. Od zewnątrz dobrałam odpowiednią wstążkę zakończoną kokardą. Całości dopełniło malutkie serduszko. Do skrzyneczki trafiły kupony na szczęście, kilka banknotów i malutkie, ręcznie dziergane włóczkowe buciki. Ja się nie nadaje do tej roboty. Jak coś zrobię, to zawsze mam ochotę to zatrzymać dla siebie, ale zauważyłam, że to problem wielu z nas...